Posty

Wyświetlanie postów z 2021

Matka

Zatracając się w miłości gubiąc powoli siebie Wśród życia dróg krętych chwyciłam się Ciebie I rękę mi podałaś nim upaść zdążyłam i melodie mi grałaś i rytm cichy biłaś Dwa kroki przede mną Ramieniem otulona  dziś skrzydłem osłoniona idę i wyciągam ramiona Jak dziecko ufnie do Ciebie do matki I w pustkę uderzam  co głuchym echem dudni Jak płyta cmentarna  nogą kopnięta w złości Tak zimna i ciężka  jak dzień świata bez słońca A jego już nie ma W ciemną toń zrzucone  z życia sklepienia w wód ciemne odchłanie  co ją ciszą zakryły I marne światło tak liche i ciemne  Ledwie ziemie muskające od skały odbite  Wspomnienie gasnące statki kierujące ku życiu

Wspomnienie

Tyle po człowieku co zostawić był w stanie Tyle bólu ile szczęścia Tyle wspomnień ile łez Panie ja bym te łzy dała by się noc dniem dla mnie stała  Za spojrzenie, za natchnienie  Za dwa słowa tak kochane Cisza w sercu, chaos w głowie Strach, pragnienie jednej chwili Gdzie ja spojrze tam Cię widzę a gdzie pójdę tam Cię czuję Znaku czekam, znaku nie ma Ciebie czekam Nie ma, nie ma Ja nie wierzę przecież czuję Wiem że jesteś, lecz nie widzę Chcę zobaczyć, dotknąć, słyszeć Lecieć, śpiewać Pustka, cisza Pomóż proszę Weź w ramiona Ostatni raz powiedz te słowa